wakacje z psem

Wakacje z psem

Co zrobić w wakacje z psem? Takiego pytania w zasadzie nie musieliśmy sobie zadawać w tym roku, bo jasne dla nas było, że tegoroczny urlop musi być przystosowany do naszego czworonożnego przyjaciela. Poczwara jest z nami w zasadzie dopiero od paru miesięcy i jakoś nie mieliśmy serca zostawić go u kogoś nawet na 7 dni. Powodów, dla których zostawienie go „samego” nie wchodziło w tym roku w grę jest wiele, ale o nich opowiem przy innej okazji.

W zasadzie oboje bardzo cieszyliśmy się, że wyruszamy na wakacje z Neronem, w końcu towarzyszy nam w naszych codziennych wyprawach (staramy się zabierać go wszędzie gdzie możemy), więc wiedzieliśmy czego można się po nim spodziewać.

Pies i samochód

Pieski, które były w mojej rodzinie jak byłam dzieckiem były raczej domatorami 🙂 z tego co pamiętam źle znosiły nawet krótkie przejazdy. Neron natomiast… uwielbia samochód! Wskakuje na swoje miejsce z tyłu bez zaproszenia i ochoczo, dłuższe wyprawy po prostu przesypia a przy krótszych bacznie obserwuje otoczenie i stara się znaleźć sposobność aby wystawić łeb za okno.

Parę rzeczy jest niezbędne w podróży z psem. Przede wszystkim – woda (i miseczka :)), postoje żeby zwierzak mógł wyprostować nogi i podnieść jedną, mata ochronna (protekcja samochodu przed sierścią sierściucha). W podróż nad morze (która miała trwać od 5 do 7 godzin) wpakowaliśmy mu jeszcze na tylne siedzenie jego posłanie żeby miał mięciusio i milusio. No i miał – większość drogi przespał, choć chyba był zdziwiony, że tyle czasu musi spędzić w samochodzie.

Wyprowadzając psa na postojach warto też być zaopatrzonym w stosowne woreczki na różne stosowności 🙂 My korzystaliśmy tylko z autostrady więc jedyne przerwy były na przydrożnych MOPach – tam woreczki to absolutny must-have.

Pieski na plaży i w restauracji

Biorąc Nerona na wakacje w zasadzie nie pomyślałam, że gdzieś mógłby być niemile widziany 😀 Przyszło mi to dopiero do głowy gdy pierwszego dnia urlopu chcieliśmy coś zjeść a akurat byliśmy w mieście z psem… ku mojemu zdziwieniu okazało się, że psy w „strefach jedzenia” to norma. Oczywiście nie mogliśmy wejść z nim do środka (choć myślę, że gdybyśmy grzecznie zapytali czy jest taka opcja to pewnie znalazły by się i takie miejsca) ale możliwość posiedzenia z nim pod daszkiem w strefach restauracyjnych nam wystarczyła. W niektórych punktach były nawet specjalne poidła dla czworonogów. A piesków wśród urlopujących trochę było i to nie tylko takich najmniejszych.

Na plażach strzeżonych raczej są poustawianie zakazy dotyczące zwierzaków (które znaczna część plażowiczów ignoruje lub wypiera ze świadomości) ale to akurat nie był problem, bo naszym celem były i tak dzikie plaże z umiarkowaną ilością towarzystwa. Oczywiście w każdym miejscu wielkim faux pas byłoby pozostawienie, nazwijmy to, złego wrażenia po pupilu – po raz kolejny – woreczki to na wakacjach ze zwierzakiem hit sezonu. W temacie woreczków akurat mamy wielkie szczęście, bo trafił nam się czyścioch z wielkim szacunkiem do swojej przestrzeni. Generalnie Neron nie załatwia się w losowych miejscach, tylko w zacisznych kątach, głębokich kszorach, wysokich trawach…  nie przyszłoby mu do głowy zanieczyszczać plaży 🙂

Pozostając jeszcze chwilę w temacie – tam gdzie my byliśmy, po wschodniej stronie wybrzeża – nie ma problemu z pojemnikiem na psie odpadki, co więcej – w wioskowych malutkich sklepikach można dostać za free full profeszynal biodegradowalne woreczki z łopatką. Pro!

Neron na urlopie…

… był prze-szczęśliwy! No, wielkie morskie fale trochę go jednak onieśmielały 😉 ale piasek wynagradzał cały trud wyprawy. Czasem chodził z nami na długie wycieczki i eksploracje – czasem zostawał spokojnie w pokoju hotelowym kiedy chcieliśmy wybrać się gdzieś sami, wtedy odsypiał swoje emocje we własnym posłaniu, które wieźliśmy nad morze z Wrocławia. Myślę, że jemu też przydał się wakacyjny wyjazd i trochę jodu.

 

 

A Wy co robicie ze swoimi pupilami podczas urlopu? Podróżują z Wami, zostają u znajomych a może w specjalnym hotelu dla zwierząt? Jestem bardzo ciekawa!

 

 

Dlaczego Z księżyca?

12 comments

  1. Pingback: Z księżyca.
  2. Nasza piesa podróżuje z nami. Nie wyobrażam sobie zostawić Izzy gdzieś i pojechać sama. Zwłaszcza jeśli ma być to dłuższy wyjazd. Na krótkie wypady ( kilkugodzinne) czasami ją zabieramy, ale nie zawsze mamy taką sposobność. Największa tragedia było jak wyjeżdżałam na trzy tygodnie do Marka i Izzy nie mogła z nami jechać. Tak wyłam zostawiając ją u mojej mamy, że mąż zastanawiał się czy dobrze jest nas rozdzielać.

  3. Ważne, żeby pies nigdy nie zostawał w zamkniętym samochodzie. Wiem, że to jasne ale warto o tym przypominać. Widziałem kilka dni temu film z USA gdzie policjant nakazał oczekiwać na wypisanie mandatu w nagrzanym aucie (po wyprowadzeniu psa), oczywiście z zamkniętymi oknami i drzwiami. Nauczka wspaniała.

    1. Zgadzam się, to bardzo ważna kwestia. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak źle zwierzęta znoszą takie sytuacje, zwłaszcza psy, których termoregulacja jest zupełnie inna niż nasza.

  4. Pingback: Z księżyca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *